Nie trafiłeś jednego zdarzenia na kuponie? Twoja drużyna wygrywała 2-0 by przegrać 2-3? Takie sytuacje dołują, ale nie możesz pozwolić, by frustracja opanowała Twój umysł. Jak sobie z nią poradzić?

samokrytycyzm200.jpg Samokrytycyzm,
ShutterStock

Samokrytycyzm

Patrick Veitch, milioner który dorobił się na wyścigach konnych, pisze, że są tylko 2 sytuacje, w których samokrytycyzm po wyścigu jest usprawiedliwiony: wyraźne przeoczenie faktu i brak działania, gdy było to konieczne.

Oczywiste przeoczenie

Po pierwsze, samokrytycyzm jest uzasadniony, gdy wyścig/mecz ujawnia, że coś oczywistego zostało przeoczone podczas analizy zdarzenia.

Przykładem może być postawienie na konia, który normalnie nosi blinkersy (zasłonki na oczy), bez uwzględnienia, że nakrycie głowy zostało pominięte w najbliższym wyścigu.

Dokładna analiza powinna zapobiec tego typu błędom, ale zdarzają się one od czasu do czasu. Przyczynami nie uwzględnienia ważnego czynnika są najczęściej błędy poznawcze, z efektem potwierdzenia na czele.

Nie podjęcie działania

Po drugie, samokrytycyzm jest uzasadniony, gdy miałeś bardzo silne podstawy, by coś postawić, ale tego nie zrobiłeś. Dotyczy to także sytuacji, w których nie skontrowałeś zakładu, a powinieneś był, bo pojawiły się nowe, ważne ku temu powody.

Przykładem jest sytuacja z US Open 2015.

PRZYKŁAD:

11 września 2015 Serena Williams (USA) grała w półfinale z Robertą Vinci (ITA). Kursy na Amerykankę spadały przed meczem z @1.08 na @1.05. Serena wygrała zdecydowanie pierwszego seta 6-2, jednak w końcówce drugiego wyglądało na to, że boryka się z jakąś kontuzją, bo grymas bólu pojawiał się na jej twarzy wielokrotnie w przerwach między piłkami. Momentami doprowadzał ją do łez. W poprzednich meczach było widać, że nie jest w szczytowej formie. Zdarzyło jej się stracić seta.

Przy stanie około 6-2 3-4 sprzedałem zwycięstwo na nią po @1.10, ale nie wierzyłem, że ta kontuzja przeszkodzi jej w wygraniu meczu. Postanowiłem, że zagram przeciwko niej w finale i odstawiłem się 2 gemy później po tym samym kursie. Liczyłem, że Serena jednak odłamie i wygra 2-0. Tak się nie stało. Kurs na Serenę po drugim secie wynosił tylko @1.15. Ostatecznie Vinci wygrała nie bez problemu 2-6 6-4 6-4 sprawiając największą sensację całej imprezy.

Moja silna intuicja (zbudowana na doświadczeniu i znajomości zawodników) podpowiedziała mi co mam zrobić, ale coś zawiodło. Kurs lay @1,10 a nawet lay @1.15 był obiecujący i warty ryzyka. W tej sytuacji samokrytycyzm jest jak najbardziej usprawiedliwiony i powinien pchnąć mnie do lepszych decyzji w przyszłości.

Patrick dodaje, że taki pomeczowy samokrytycyzm powinien być okazjonalny i pojawiać się tylko wtedy, gdy nie ma absolutnie żadnych wątpliwości, że powinno się było podjąć bardzo silnie podpartą decyzję, ale zawiodło działanie.

Bardzo często jest tak, że po przeczuwanym wydarzeniu, rodzą się opinie na temat rezultatu. Przeczucia powinny być ignorowane lub podpierane przed meczem faktami. Przeczuwane rezultaty są zawsze prawdziwe po rozegranym meczu. Przeczucia nie są jednak powodem do postawienia zakładu. Powodem są zawsze fakty, które najwyżej wynikają z przeczuć.

Frustracja

Po przegranym czy wygranym zakładzie czas pójść dalej.

UWAGA:
Następna decyzja powinna być wolna od negatywnych emocji, związanych z niekorzystnym rezultatem.

Podobnie (wielka) wygrana nie powinna mieć wpływu na przyszłe decyzje.

Umiejętność zdystansowania się, to prawdopodobnie jedna z najtrudniejszych umiejętności jakie musi opanować typer, by osiągnąć mistrzostwo.

Większość zawodowych graczy zwierza się, że ich najgorsze decyzje są z drugiej połowy dnia, który fatalnie rozpoczęli, po tym jak frustracja wzięła nad nimi górę.

Wygląda na to, że jeśli zaczniesz fatalnie dzień, nie powinieneś już więcej grać tego dnia, bo łatwo wpaść w tilt. Jeśli jesteś amatorem, prawdopodobnie będzie to dobre rozwiązanie. Czy warto jednak spisywać na straty każdy dzień, który źle zaczniesz? Co z determinacją, wolą walki i nie poddawaniem się?

Profesjonaliści są zdeterminowani, by zrealizować założony cel. Są jednak ludźmi i frustracja też ich dopada. Jeśli chcesz wyrzucić negatywne emocje z głowy, musisz zastąpić je czymś innym. Umysł nie może pozostać pusty! A kontynuacja pracy wymaga uspokojenia się.

By oderwać myśli, nawet w trakcie najbardziej pracowitego tygodnia, Patrick wykonuje na przykład telefon do znajomego, by 5 minut pogadać na tematy zupełnie nie związane z wyścigami konnymi. Ta prosta technika działa i chroni umysł przed nakręcaniem spirali frustracji.

Długofalowa inwestycja

Zakłady bukmacherskie to długofalowa inwestycja. Jeśli stawiasz odpowiednie zakłady, w dłuższej perspektywie przyniosą Ci profit, jeśli zadbasz o odpowiednie kursy i stawkowanie. Jeden zakład nie przesądza niczego. Zmienia chwilowo stan Twojego budżetu, ale nie możesz pozwolić by ta zmiana miała na Ciebie negatywny wpływ.

Podjąłeś decyzję o rozpoczęciu gry, wyznaczyłeś budżet, który możesz stracić bez uszczerbku dla życia prywatnego (wyznaczyłeś taki budżet, prawda?) i musisz spojrzeć na to jak na długofalową inwestycję. Musisz oprzeć swoje decyzje na faktach. Nie możesz pozwolić, by emocje nad tobą panowały. To ty musisz panować nad emocjami i budżetem. Jak generał, który zarządza armią. Możesz przegrać bitwę, ale wojna trwa nadal i będziesz miał jeszcze wiele okazji, by odwrócić jej losy.

Zobacz też:

Błędy poznawcze

Wyznaczanie limitu strat

Problemy z hazardem

Ostatnia aktualizacja: 16.08.2018