Wokół zakładów bukmacherskich narosło wiele mitów. Zostały stworzone przez osoby, którym tylko wydaje się, że znają się na zakładach.

fakty-mity.png

Fakty często rozmijają się z mitami, fot. SureBety.pl

1. Na zakładach można łatwo zarobić

Nieprawda.

Ogrywanie bukmacherów to ciężka praca. Opanowanie teorii zajmuje 6-24 miesięcy. Do tego potrzebna jest praktyka.

Bukmacherzy mają przewagę technologiczną i lata doświadczeń. Można ich ograć tylko poprzez znalezienie słabego punktu. A do tego potrzebna jest wiedza i doświadczenie.

2. Trzeba znać się na sporcie, aby zarabiać na zakładach

Nieprawda.

Istnieje kilka metod ogrywania bukmacherów, do których nie jest potrzebna wiedza sportowa. Na przykład można dobrze znać się na kursach, statystykach albo stworzyć program wykorzystujący sztuczną inteligencję.

Owszem, wiedza sportowa bywa pomocna, ale nie jest to element niezbędny.

3. Nie da się zarobić na zakładach bukmacherskich

Gdy gracze spróbują swojego szczęścia i „odbiją się od ściany”, często wpadają w drugą skrajność. Chcąc usprawiedliwić swoje niepowodzenia mówią, że na zakładach nie da się zarobić.

Do 2017 roku ok. 13% Czytelników SureBety.pl zarabiało regularnie na zakładach bukmacherskich (potem weszła ustawa hazardowa i wiele się zmieniło na gorsze). Z mojej ankiety wynika, że ok. 37% krąży wokół zera a 50% graczy regularnie przegrywa.

Mit bierze się z błędu częstotliwości: znacznie częściej przeczytasz o graczach przegrywających niż wygrywających. Bo tych drugich jest mniej. A kto chętnie podzieli się swoim doświadczeniem? Która historia wywoła większe emocje? Udowodniono, że niezadowolone osoby dzielą się kilka razy częściej swoimi przeżyciami niż osoby zadowolone.[1]

Rozwinięcie tematu tutaj:

Czy da się zarobić na zakładach bukmacherskich?

4. U bukmacherów naziemnych można regularnie zarabiać

Na pierwszy rzut oka mit ten stoi w sprzeczności z mitem nr 1. Gracze bukmacherów naziemnych to jednak zupełnie inna grupa graczy niż gracze bukmacherów zagranicznych.

Kto postawił chociaż kilka kuponów u bukmachera zagranicznego, widzi ogromną różnicę w postaci braku podatku od obrotu, jakie nakłada państwo polskie na każdy kupon bukmacherów naziemnych. Oczywiście bukmacherzy naziemni stosują promocje w postaci zlikwidowania tego podatku, ale ta opcja jest tylko dla „przegrywających” graczy.

Gdyby z dnia na dzień wszyscy zagraniczni bukmacherzy zostali obciążeni podatkiem obrotowym 12%, to wielu graczy przestałoby grać, bo już nie byliby w stanie osiągać zysków.

Oczywiście jest garstka ludzi, którzy ogrywają bukmacherów naziemnych („ziemniaki” mają swoje specyficzne słabości), ale podstawą każdego gracza zawodowego jest gra w Internecie.

Podatek obrotowy 12% jest jak bieganie z kulą u nogi. Nie da się z nią efektywnie biegać. Więc zostają tylko Ci, którzy lubią się przewracać, stać w miejscu lub powoli chodzić. Reszta korzysta z zawodów bez kul u nogi.

5. Trzeba mieć dużo pieniędzy, by dużo zarabiać

Wielu graczy pokera udowodniło, że nie trzeba wielkich pieniędzy by dużo zarabiać.

Podobnie jest w zakładach bukmacherskich. Początkowo zdobywa się wiedzę, więc im mniejsze stawki tym lepiej. Bo w przypadku przegranej, traci się mniej.

W miarę gdy wiedza i doświadczenie gracza rośnie, wygrywa on coraz więcej. W końcu następuje sytuacja, w której gracz żywi się na bukmacherach. Początkowy (niewielki) kapitał rośnie w miarę jak ogrywa on kolejnych bukmacherów. Procent składany robi swoje. Robi się „kula śnieżna”. Jest to najbardziej naturalna ścieżka rozwoju. Dodatkowy zastrzyk gotówki jest zbędny, a nawet bywa szkodliwy dla morale gracza.

6. Bukmacherzy internetowi są uczciwi i wypłacalni

Gracze są przyzwyczajeni, że jak idą do totalizatora sportowego, to dostaną wypłatę za trafiony kupon. Zwykle tak jest, choć zdarza się, że i bukmacherzy naziemni robią problemy. Są to jednak skrajne przypadki, a w razie konfliktu z bukmacherem, zawsze pozostaje możliwość sądzenia się. W Polsce!

Odmiennie ma się sprawa z bukmacherami zagranicznymi. Wielu jest bukmacherów nieuczciwych, bo mogą sobie na to pozwolić. Regulacje w wielu krajach nie są restrykcyjne w stosunku do bukmacherów (owym krajom zależy na pieniądzach za licencje od bukmacherów, a nie na graczach). Przykładem takiego ryzykownego kraju jest Kostaryka.

Na drugiej stronie bieguna oczywiście są uczciwi bukmacherzy. Jednak wielu graczy nie wie, że istnieje coś takiego jak ranking wiarygodności bukmacherów, dopóki nie trafią na SureBety.pl 🙂

7. Wszyscy zagraniczni bukmacherzy są zarejestrowani w rajach podatkowych

Wielu bukmacherów działa w ramach licencji europejskich i płacą normalnie podatki. Najwięksi bukmacherzy są notowani na giełdach papierów wartościowych i są normalnymi firmami, które zatrudniają setki osób.

Brytyjski rynek jest dobrze uregulowany. Podatki nie są tam niskie, ale za to bukmacherzy mogą się powszechnie reklamować.

8. Bukmacherzy zatrudniają samych specjalistów

Bukmacher to taka firma jak każda inna. A pracownikami są ludzie, więc nie są idealni. Stąd źródła problemów lub szans na znalezienie słabych punktów bukmachera.

Bukmacherzy naziemni zatrudniają panie, które mają dobrze wyglądać w punktach naziemnych. Ich wiedza jest często niedostosowana do potrzeb tego stanowiska. Wydrukują kupon, ale szczegóły regulaminu mogą być im obce.

Podobnie bywa z obsługą klienta niektórych bukmacherów internetowych. Zdarzają się osoby niekompetentne, ograniczające się często do odpowiedzi typu „kopiuj-wklej”.

Na szczęście dla graczy, słabe ogniwa dotyczą także osób wystawiających zakłady, czyli tzw. compilerów. Codziennie można zauważyć jak bardzo na danym rynku potrafi różnić się oferta jednego bukmachera od drugiego. Są bukmacherzy, którzy w długim terminie mają rację. Ci którzy jej nie mają, są regularnie ogrywani i muszą bronić się poprzez nakładanie limitów stawek na wygrywających graczy.

9. Najlepszym systemem stawkowania jest progresja

Progresja (czyli zwiększanie stawki po przegranej) bez ustalonego punktu stop, jest w rzeczywistości jednym z najgorszych systemów stawkowania jaki można zastosować. Jest często wykorzystywana przez naciągaczy, bo dla laików brzmi bardzo przekonująco.

W Internecie można spotkać mnóstwo stron, które obiecują wysokie zarobki dzięki zastosowaniu progresywnego systemu Martingale (podwajanie stawki po przegranej). W praktyce progresja ta prowadzi często do bankructwa przy pojawieniu się pierwszej serii porażek.

Zachęcam do zapoznania się z liczbowym porównaniem systemów stawkowania.

10. Polski rząd chce ochronić obywateli

Ustawa hazardowa z 2009 roku powstała by zatuszować aferę hazardową. Od tamtej pory działania rządu są przeciwko stworzeniu prawa dostosowanego do standardów Unii Europejskiej.

Wzorem do naśladowania jest Dania, która poradziła sobie wyśmienicie z regulacją/legalizacją hazardu. Po zmianie prawa prawie wszyscy bukmacherzy, którzy oferowali zakłady Duńczykom, wykupili stosowne licencje i odprowadzają stosowne podatki w Danii. A gracze nie zostali obciążeni podatkiem obrotowym.

Hazard w Polsce stał się częścią polityki i jest wykorzystywany do realizacji prywatnych korzyści. Jak wyliczyłem w artykule o skutkach ustawy, tracimy 1 mld zł rocznie wpływu do budżetu od wprowadzenia bubla prawnego w 2009 roku, a ilość osób uzależnionych w latach 2009-2017 była tak niewielka, że z utworzonego na ten cel funduszu 22 miliony PLN leżały niewykorzystane.

Literatura

[1] Zadowolony powie trzem, a niezadowolony dziesięciu osobom